Moją największą słabością z pewnością jest pyszna beza z kremem mascarpone masą owocową. Ale jest coś co swoją słodkością dorównuje jej niewątpliwie i tym cudownym deserem jest karmelowe tiramisu, które powstało pewnego popołudnia i już gotowe na sam wieczór zniknęło w mgnieniu oka. Abyście i Wy nie byli stratni karmelowe tiramisu trafia również na Wasze stoły.
składniki: 300ml śmietanki kremówki, 250g serka mascarpone, 3 łyżeczki cukru, 2 żółtka, kilka kropli esencji waniliowej
do nasączania: 100ml ostudzonej kawy, 4 łyżki amaretto,
dodatkowo: biszkopty lady fingers, masa krówkowa, starta biała i ciemna czekolada, pokruszone ciasteczka migdałowe, dobrej jakości kakao
wykonanie: Schłodzoną śmietankę ubijamy. Żółtka wraz z cukrem ucieramy w miseczce w gorącej kąpieli aż masa stanie się jasna i puszysta. Serek mascarpone ubijamy za pomocą miksera, a następnie dodajemy krem z żółtek, esencję waniliową oraz ubitą śmietankę i mieszamy. Wstawiamy do lodówki.
W słoiczku lub pucharku układamy na dnie nasączone w kawie z amaretto biszkopty. Oprószamy je lekko kakao, a następnie wykładamy porcję kremu. Na krem ponownie oprószamy kakao, odrobinę startej ciemniej czekolady, a następnie porcję masy krówkowej. Kolejna warstwa to ponownie nasączone biszkopty, kakao oraz porcja kremu, którą oprószamy kakao, startą czekoladą oraz ciasteczkami migdałowymi.
Deser wstawiamy do lodówki aż się porządnie schłodzi. Podajemy naprawdę zimny!
Największym szczęściem wynikającym z posiadania ogródka jest to, że zawsze można wygospodarować w nim choćby fragment gdzie możemy hodować świeże pomidory, zioła czy nawet truskawki i poziomki. W tym roku znowu zaszczycił nas urodzaj i na naszych grządkach pojawiło się mnóstwo pysznych pomidorów, w tym pełno tych żółtych i soczystych, które wykorzystaliśmy do stworzenia słoików na zimę. Jeden z takich słoików trafił do garnka i powstał pyszny krem z żółtych pomidorów! A co jeśli nie mamy takiego słoika?
składniki: ok. 1 kg żółtych pomidorów, sól, cukier, pieprz, 1 łyżka masła
składniki na pierożki: 3/4 szkl. mąki kukurydzianej, 3/4 szkl. mąki pszennej, posiekana bazylia, szczypta soli, woda
farsz: 200g ugotowanych ziemniaków, 150g twarogu, sól, pieprz, 1 mała posiekana i usmażona na maśle cebulka
wykonanie: Pomidory myjemy, dzielimy na cząstki i przekładamy do garnka z rozgrzanym masłem. Pomidory dusimy w garnku aż całkowicie się rozmiękną, po czym całość rozdrabniamy za pomocą blendera. Aby zupa była bardziej kremowa warto przetrzeć ją przez sito i ponownie przelać do garnka. Zupę doprawiamy cukrem, solą oraz pieprzem - powinna mieć wyraźny lekko słodkawy smak. Co prawda dużą zasługę w tym mają po prostu domowe pomidory ale myślę, że osiągnięcie podobny smak po odpowiednim dosłodzeniu.
Ciasto na pierożki wyrabiamy z podanych składników, dolewając stopniowo wodę aż ciasto będzie nadawało się do formowania małych placuszków, które z kolei wypełniamy farszem powstałym z połączenia dobrze wyrobionych ziemniaków i twarogu wraz z przyprawami i cebulką. Pierożki gotujemy wrzucając je na osoloną wodę, gotując około 2-3 minut tuż po wypłynięciu.
Krem z pomidorów podajemy z odrobiną śmietany oraz pierożkami. Opcjonalnie można dodać odrobinę oliwy z oliwek.
Hej ho! Dawno mnie nie było! Dlatego też teraz, przeziębiona i lekko zawstydzona przychodzę do Was prosić o wybaczenie, przynosząc w ramach przeprosin garnek pysznej i gorącej zupy Minestrone!
Moja wersja Minestrone jest wyjątkowa w smaku - aby go urozmaicić dodałam botwinkę, którą dzisiaj ujrzałam w sklepie oraz pomidory z puszki. Kolejnym sekretnym składnikiem były listki świeżej bazylii wrzucone pod sam koniec gotowania i oczywiście szczypta moich umiejętności ;)
Mam nadzieję, że szybko spotkamy się tutaj ponownie, a tymczasem zapraszam do przepisu.
Wykonanie: Marchew i ziemniaka obieramy i kroimy w niedużą kostkę. Część korzenną botwniki kroimy w kostkę. Cebulę i pieczarki kroimy w półplasterki, selera kroimy w paseczki. Całość przekładamy do garnka, dodajemy oliwę i smażymy, od czasu do czasu mieszając, przez około 3-4 minuty. Następnie warzywa zalewamy bulionem i kiedy zupa zacznie wrzeć dodajemy pokrojoną w kostkę cukinię - uprzednio wydrążając część nasienną oraz pokrojone w paseczki liście botwinki, zdrewniałą część wyrzucamy.
Całość gotujemy około 15 minut, dodając w międzyczasie pokrojone w grubą kostkę pomidory oraz liście bazylii i szczyptę tymianku. Pod koniec dodajemy zacierki i gotujemy aż będą al dente. Zupę doprawiamy do smaku solą oraz pieprzem. Przed podaniem zupę posypujemy startym parmezanem lub innym twardym serem.
Uwielbiam szybkie pomysły na dobry obiad. Z braku wolnej chwili aby wstąpić do sklepu, zmuszona byłam wykorzystać jedynie składniki, które dostępne były w mojej lodówce oraz w szafkach.
Już w pierwszej chwili wpadła mi w oko połówka cukinii oraz 4 pieczarki, które zostały w lodówce. Do tego 2 łyżki pokruszonego sera Lazur, trochę śmietany, posiekany czosnek oraz cebulka, trochę makaronu i jedzonko gotowe. Czego chcieć więcej?
składniki na 2 porcję: 1/2 dużej cukinii, 4-5 większych pieczarek, 1 duży ząbek czosnku, 1 mała cebula, 2 łyżki pokruszonego sera Lazur, 2 łyżki śmietany, 1/3 opakowania makaronu spaghetti, sól, pieprz, masło oraz oliwa do smażenia
wykonanie: Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Cukinię kroimy wzdłuż i usuwamy nasiona za pomocą łyżeczki. Zewnętrzną część kroimy za pomocą obieraczki do warzyw na wstęgi. Pieczarki kroimy w półplasterki. Czosnek oraz cebulkę siekamy na drobną kostkę.
Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę masła z łyżką oliwy i podsmażamy czosnek oraz cebulkę. Po chwili dodajemy pieczarki i mieszamy. Kiedy lekko się podsmażą, dodajemy cukinię i smażymy przez 1-2 minuty. Następnie na patelnię dodajemy ser Lazur i podlewamy wodą - ok. 1/3 szkl. i mieszamy (najlepiej tą z gotowania makaronu). Kiedy ser się roztopi i na patelni powstanie sos, dodajemy śmietanę i całość doprawiamy solą oraz pieprzem. Do zawartości patelni dodajemy makaron i mieszamy dokładnie. Przed podaniem makaron można dodatkowo skropić oliwą z oliwek. Moim kubkom smakowym dodaje to dodatkowych doznań smakowych.
Długi czas nosiłam się ze spróbowaniem ravioli - pieroga o włoskich korzeniach. Natchnieniem okazała się wizyta w jednej z moich ulubionych restauracji i choć miało to miejsce prawie rok temu to dopiero teraz ravioli miało okazję trafić na mój stół.
Moja propozycja to ravioli z nadzieniem ze szpinaku, czosnku, cebuli, rozmarynu oraz cudownej ricotty i żółtka. Całość przyprawiona na pikantnie, a następnie podana z dodatkiem oliwy z oliwek.
Moje kubki smakowe oceniły to danie 10/10 :)
składniki (2 porcje) ciasto: 1,5 szkl. mąki (1/2szkl. do podsypania), 1 małe jajko, szczypta soli, woda
60g ricotty, 2 posiekany ząbek czosnku, 1 łyżka posiekanej cebuli, kilka listków szpinaku, szczypta rozmarynu, sól, pieprz do smaku, 2 małe żółtka, 1 łyżeczka masła do smażenia
wykonanie: Na stolnicę wysypujemy mąkę, robimy w niej wgłębienie, wbijamy jajko, dodajemy szczyptę soli i zagniatamy ciasto z dodatkiem wody. Kiedy ciasto stanie się elastyczne, dzielimy je na dwie części, z których wałkujemy okrągłe placuszki (niezbyt grube), jeden z nich może być troszkę większy aby pokryć zawartość ravioli.
Na patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy cebulę, czosnek oraz szpinak. Następnie zawartość patelni przekładamy do miseczki i mieszamy dokładnie z ricottą oraz przyprawami. Nadzienie układamy na środku mniejszego placuszka, robimy w nim wgłębienie i przekładamy żółtko. Fragment ciasta wokół nadzienia lekko zwilżamy wodą, a następnie całość okrywamy drugim placuszkiem, uważając aby nie zgnieść nadzienia i nie wylać żółtka. Brzegi dokładnie sklejamy.
W garnku zagotowujemy wodę z dodatkiem soli i przekładamy delikatnie ravioli do garnka. Gotujemy około 3-4 minut od ponownego zagotowania.
Przyszedł czas na refleksję - po długim okresie, prawie 3- miesięcznym, podczas którego nasze stołowanie się miało miejsce z reguły poza domem, stwierdzam, że mój żołądek domaga się domowego, pysznego jedzenia! Już mamy dość pobliskich knajpek, jedzenia na wynos i wszystkich form slow-foodowych. Przyszedł więc czas na szybką, prostą kolację, jedynie z tego co było akurat dostępne w lodówce (gdybyśmy mieli piekarnik to pewnie byłaby cudowna lasagne… ale cóż, może wkrótce…) i takim sposobem powstał makaron słodko kwaśny, z wyraźną nutą cytrynową z dodatkiem groszku zielonego, a całość pod pierzynką z sera żółtego.
składniki: 1/2 opakowania makaronu (u mnie pół na pół kokardki i penne), 150g wędzonej szynki albo najlepiej pancetty pokrojonej w kostkę, 1/2 czerwonej papryki, 1 średnia cebula, 1 duży ząbek czosnku, 1 mała papryczka chili, 1 łyżka oleju, 50ml sosu rybnego, 1 łyżeczka sosu sojowego, skórka otarta z jednej cytryny, sok z cytryny do smaku, 1 puszka pomidorów pokrojonych w kostkę, 1/2 małej puszki groszku zielonego, 1 łyżeczka przyprawy chińskiej i szczypta przyprawy orientalnej, ser żółty do starcia
wykonanie: Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu - aby było szybciej, część wody ugotuj w garnku, a resztę wstaw w czajniku i dolej do wrzątku w garnku. Na patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy posiekaną papryczkę wraz z cebulą pokrojoną w piórka oraz otartą skórką z cytryny. Dodajemy paprykę pokrojoną w cienkie paseczki, szynkę/pancettę pokrojoną w kostkę oraz posiekany ząbek czosnku i całość podsmażamy. Po 3 minutach dodajemy sos rybny oraz sojowy, a także sos z cytryny i mieszamy. Do zawartości patelni dodajemy pomidory z puszki i dusimy całość przez kilka minut. Przyprawiamy do smaku przyprawą chińską oraz orientalną, a pod koniec dodajemy odcedzony zielony groszek. Sos mieszamy z ugotowanym makaronem, a następnie posypujemy świeżo startym serem żółtym.
Sosu nie trzeba doprawiać solą ze względu na dość słony sos rybny dodany podczas gotowania.
Wracając do tego, że makarony są nieodłączną częścią mojej kuchni, tym razem proponuję prostą i szybką wersję makaronu tagliatelle z dodatkiem szynki parmeńskiej. Całość w delikatnym serowo śmietanowym sosie.
wykonanie: Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Na patelni na odrobinie oliwy podsmażamy posiekany czosnek. Następnie dodajemy masło, serek kremowy oraz starty ser dojrzewający, lekko mieszamy, dodajemy śmietankę i doprawiamy do smaku. Gotujemy przez chwilę, dodając do sosu odrobinę wody z gotującego się makaronu. Makaron po ugotowaniu odcedzamy, przekładamy do przygotowanego sosu i mieszamy. Na talerze wykładamy makaron z sosem, na którym kolejno kładziemy porwaną szynkę parmeńską, a całość posypujemy startym serem. Makaron skrapiamy oliwą z oliwek.
Nic tak nie motywuje do podjęcia diety jak... wyjazd. Dwa dni temu, czyli 3 kwietnia postanowiłam rozpocząć dietę - choć do tej pory w zasadzie każda jedna nie przynosiła ŻADNYCH efektów, pomyślałam, że ostatnią próbę należy podjąć, szczególnie w takich okolicznościach!
This photo of Alghero is courtesy of TripAdvisor
Szczegóły wyjazdu:
Po krótkim zastanowieniu i przekalkulowaniu kosztów postanowiliśmy wpierw z Warszawy polecieć do Oslo, a stamtąd bezpośrednio już do Alghero.
Wylot:
14.05.2014r. Warszawa (Lotnisko Chopina) 6:15 - Oslo (Sandefjord-Torp) 8:00
Oslo (Sandefjord-Torp) 18:00 - Alghero (Alghero-Fertilia,Riviera del Corallo) 21:30
Na lot do Alghero zmuszeni będziemy czekać 10 godzin ale dzięki temu nie tylko zwiedzimy Alghero ale także pozwolimy sobie na szybkie zwiedzanie Oslo :)
Przez kilka dni przeglądaliśmy oferty hoteli, zarówno tych z bezpośrednim dostępem do plaży, śniadaniem wliczonym w cenę jak również oferty hoteli położonych odrobinę dalej od plaży ale ze świetnie wyposażonym kompleksem wypoczynkowym.
W rezultacie zdecydowaliśmy się na Hotel Rina - czterogwiazdkowy hotel położony 1.8km od centrum miasta, 100m od białych piaszczystych plaż oraz oferujący restaurację oraz odkryty basen z częścią hydromasażu. Hotel położony jest 5km od lotniska Alghero-Fertilia.
Koszt: 1000zł
zdjęcie z sieci
zdjęcie z sieci
Na miejscu planujemy również skorzystać z wypożyczalni samochodów i przykładowo, poniżej koszt wynajmu auta na 4 dni:
Fiat 500 - 150€
zdjęcie z sieci
Alfa Romeo Giulietta - 200€
zdjęcie z sieci
Do wyjazdu pozostało nam 39 dni, Pan Aleksander również przystąpił do diety i razem, przynajmniej spróbujemy, lepiej wyglądać podczas tych kilku dni wolnego... :)
Znając życie, to on schudnie i będzie wyglądać rewelacyjnie, a ja zostanę okrągła jak pączek... Cóż, pozostaje nadzieja, że w Alghero przygrzeje słoneczko i stopi nadmiar tłuszczu :)
Lecimy tak naprawdę na niecały tydzień - dla niektórych krótko, dla mnie pierwszy urlop od lat, więc nawet myśl o tych kilku dniach powoduje, że nie mogę się już doczekać wylotu!
Już niejednokrotnie podkreślałam, że jestem makaronowa aż na wskroś - nic nie poradzę, że uwielbiam wszelkiego rodzaju makarony, kluski i wszystko to co można połączyć z dobrym wyrazistym w smaku sosem.... Tym razem na stole pojawił się on... sos Alfredo z dodatkiem kurczaka, suszonych pomidorów oraz rukoli...
la vita è bella!
składniki: 1/2 opakowania makaronu tagliatelle, 1 pojedyncza ale spora pierś z kurczaka, 6 suszonych pomidorów z oleju, duża garść świeżej rukoli, sól, pieprz, masło do smażenia
sos Alfredo: 2 łyżki masła, 1/2 szkl. startego parmezanu, 200ml śmietanki kremówki, 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę, sól, pieprz
wykonanie: Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu z dodatkiem niewielkiej ilości oleju. Na patelni podsmażamy pierś z kurczaka pokrojoną w paseczki z dodatkiem soli oraz pieprzu. Pod koniec smażenia dodajemy pokrojone w paseczki suszone pomidory.
W rondelku roztapiamy masło i podsmażamy przeciśnięte ząbki czosnku, uważając aby się nie przypalił. Następnie dodajemy śmietankę oraz parmezan. Całość doprawiamy solą oraz pieprzem.
Na patelnię, gdzie dotychczas smażyła się pierś z kurczaka, dodajemy ugotowany makaron oraz sos Alfredo, całość dokładnie mieszamy i dodajemy świeżą rukolę. Doprawiamy do smaku solą oraz pieprzem.
Po przełożeniu na talerze można makaron dodatkowo posypać startym parmezanem.
Pizza, tuż za makaronami, jest często jednym z najszybszych i najłatwiejszych potraw, które można przyrządzić w kuchni. Wystarczą: mąka, drożdże, ser, pomidory, a jak nie ma pomidorów to nic nie szkodzi na przeszkodzie aby stworzyć pizzę z sosem śmietanowym. Taka propozycja z pewnością będzie czymś nowym, a jednocześnie starym - w końcu to tylko pizza w nowej odsłonie smakowej :)
dodatki: 2 plastry wędzonego boczku pokrojone w kostkę, 1/2 szkl. startego żółtego sera, 1 kulka sera mozarella, 1/2 pomidora pokrojonego w kostkę, oliwa z oliwek do skropienia ciasta i wysmarowania blachy
wykonanie: Piekarnik nagrzewamy do 250 stopni. Blaszkę na pizzę smarujemy oliwą i odstawiamy. Drożdże mieszamy z cukrem, zalewamy ciepłą wodą i mieszamy aż do uzyskania gładkiej konsystencji. W misce mieszamy mąkę z solą, dodajemy rozpuszczone drożdże oraz oliwę i zagniatamy ciasto - w razie potrzeby posiłkujemy się w ciepłą wodą lub mąką w zależności od potrzeby - ciasto ma się łatwo ugniatać i utworzyć elastyczną masę. Odkładamy na chwilę pod ściereczką aby ciasto chwilkę popracowało. W międzyczasie na patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy starty ząbek czosnku ze szczyptą soli. Po chwili dodajemy szpinak i dusimy na małym ogniu aż szpinak "zwiędnie". Do zawartości patelni dodajemy śmietanę, doprawiamy do smaku solą, pieprzem białym oraz gałką muszkatołową. Ciasto na pizzę rozciągamy palcami albo rozwałkowujemy, po czym przekładamy do blaszki. Dno posypujemy częścią żółtego sera, następnie nakładamy sos śmietanowo szpinakowy, pozostałą część żółtego sera, starty ser mozarella, kawałki wędzonego boczku oraz pomidora pokrojonego w kostkę. Całość lekko skrapiamy oliwą i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na 10-15 minut. Mozarella powinna się miejscami zarumienić, a ciasto wyraźnie podnieść.
Po tygodniu kuchni brytyjskiej przyszedł czas na mój ukochany.. makaron :) Padło na tagliatelle w sosie pomidorowym, z mielonym wołowym mięsem, z dodatkiem pieprzu cayenne, sosem Worcester i świeżą posiekaną miętą... Całość z delikatną maślaną nutą, po prostu - żyć, nie umierać! :)
wykonanie: W garnku wstawiamy wodę na makaron i gotujemy go al dente
według przepisu na opakowaniu. W międzyczasie na patelni rozgrzewamy łyżkę
oliwy i podsmażamy mięso wołowe, przyprawione solą oraz pieprzem. Kiedy mięso
się zetnie, dodajemy posiekaną cebulę oraz posiekany czosnek, mieszamy i
smażymy przez chwilę z dodatkiem sosu Worcester. Następnie dodajemy koncentrat
pomidorowy i podlewamy całość 3 łyżkami wazowymi wody z gotującego się makaronu
(nadaje sosom naturalną gęstość). Sos doprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz
pieprzem cayenne i mieszamy ze startym parmezanem. Ugotowany makaron
przekładamy do sosu i całość mieszamy. Makaron z sosem skrapiamy delikatnie oliwą
z oliwek, dodajemy masło, mieszamy aż do rozpuszczenia. Gotowy makaron podajemy
ze świeżą, posiekaną miętą.
Pizza marmurkowa to nic innego jak pizza z dodatkiem sera marmurkowego :) Sama pizza powstała na grubym cieście z dodatkiem boczku wędzonego, szynki wędzonej, salami pepperoni, wcześniej wspomnianego sera marmurkowego, ementalera oraz białej mozzarelli. A wszystko to na świeżym sosie pomidorowym z bazylią.... :)
dodatki: 200g startego sera ementalera, 100g startego sera marmurkowego, 1 kula białej mozzarelli, sos pomidorowy, 5 plastrów boczku wędzonego, pokrojonego na kwadraciki, 3 plastry wędzonej szynki pokrojonej w paski, 10 plasterków salami pepperoni, szczypta świeżo mielonego pieprzu, odrobina oliwy z oliwek
wykonanie: Piekarnik nagrzewamy do 250 stopni. W kubku rozcieramy drożdże z cukrem, gdy się rozpuszczą dolewamy na początek 1/2 szkl. ciepłej wody. W misce mieszamy mąkę z solą, dodajmy olej oraz drożdże z wodą. Zagniatamy ciasto, w razie czego jeżeli ciasto będzie zbyt ścisłe dodajemy wodę podczas zagniatania. Kiedy ciasto będzie elastyczne, formujemy kulę, wkładamy do miski obsypanej mąką, przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy na chwilę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Po około 10-15 minutach, blachę do pizzy smarujemy olejem, ciasto rozciągamy i wykładamy blachę. Środek lekko nakłuwamy widelcem. Na cieście wykładamy sos pomidorowy, a następnie starte sery: ementaler oraz ser marmurkowy. Dalej układamy salami, szynkę oraz boczek. Całość lekko oprószamy świeżo zmielonym pieprzem. Na końcu rozrywamy mozzarellę i układamy na wierzchu pizzy, którą skrapiamy oliwą z oliwek. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 10-15 minut, aż do zrumienienia mozzarelli.
Za każdym razem gdy przyznaję się, że lubię gnocchi, kopytka to znajduje się jakaś dobra dusza, która postanawia mnie nimi "zapchać"... Tym razem ja sama postanowiłam wykorzystać dwa bataty, które czekały grzecznie na swoją kolej i powstały pyszne gnocchi z dodatkiem kremowej ricotty!
wykonanie: Bataty obrać, pokroić na mniejsze kawałki i ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie, ostudzić. W dużej misce rozdrabniamy bataty tłuczkiem do ziemniaków, dodajemy jajo, ricottę, pieprz, gałkę muszkatołową - całość mieszamy i rozdrabniamy za pomocą blendera. Następnie dodajemy mąkę i wyrabiamy ciasto, które dzielimy na mniejsze kawałki, kroimy jak na kopytka, lekko formując owalne kształty, na których odciskamy ślad widelcem. W garnku gotujemy wodę z dodatkiem oleju. Na wrzątek wrzucamy porcję gnocchi, które po wypłynięciu gotujemy jeszcze przez 2-3 minuty i odcedzamy.
Na patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy przez minutę czosnek ze szczyptą soli, po czym dodajemy szpinak i dusimy przez kilka minut. Następnie dodajemy ser pleśniowy, mieszamy i doprowadzamy do rozpuszczenia. Całość zaprawiamy śmietaną i doprawiamy do smaku pieprzem oraz gałką muszkatołową.
Na talerzu układamy gnocchi ze szpinakiem i posypujemy świeżo startym parmezanem.
Kuchnia włoska jest bez dwóch zdań jedną z moich największych inspiracji podczas gotowania. Bogactwo smaków, zioła, sery i moje ukochane makarony... To wszystko powoduje, że najchętniej przeniosłabym się w chwilę do jednego z włoskich regionów, które wręcz emanują różnorodnością kulinarnych specjałów. Jedną z najbardziej znanych potraw włoskich jest bez wątpienia... Lasagne. I to właśnie ona króluje dzisiaj na moim stole.
sos beszamelowy: 80g masła, 4 łyżki mąki pszennej, 375 ml mleka, 3/4 szkl. parmezanu, sól, pieprz, gałka muszkatołowa
wykonanie: W płaskim szerokim garnku wstawiamy lekko osoloną wodę z dodatkiem oleju (nie żałujemy). Makaron również delikatnie możemy nasmarować olejem, a następnie gotujemy go we wrzącej wodzie przez około 3-4 minuty. Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju aromatyzowanego, a następnie podsmażamy mięso mielone wraz z posiekanym ząbkiem czosnku, solą oraz pieprzem. Kiedy mięso się wysmaży, oprószamy je mąką, mieszamy i dodajemy przecier pomidorowy. Przez chwilę smażymy i pod koniec dodajemy 1/2 szkl. startego parmezanu - mieszamy i odstawiamy. Na drugiej patelni rozpuszczamy masło, na które wsypujemy mąkę i dokładnie mieszamy. Po chwili smażenia dodajemy stopniowo mleko - zawartość patelni może być gęsta i nie należy się tym przejmować. Kiedy połączymy składniki, do powstałej masy dodajemy 1/2 szkl. parmezanu, doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową i dokładnie mieszamy. Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni. Naczynie żaroodporne lekko smarujemy olejem i dno wykładamy 3 płatami makaronu, na wierzchu rozsmarowujemy porcję sosu mięsnego, następnie beszamelowego i układamy kolejne 3 płaty. Następnie powtarzamy czynność i ponownie układamy 3 płaty makaronu: na wierzchu rozsmarowujemy pozostałą porcję sosu beszamelowego, posypujemy pozostałą 1/4 startego parmezanu. Naczynie przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika na 30 minut. Po tym czasie folię ściągamy i pieczemy bez przykrycia aż parmezan zacznie się przypiekać.
Jedna z najszybszych pizz jakie powstały w mojej kuchni. Ciasto od razu po zagnieceniu trafiło pod wałek, dzięki czemu wyszło cieniutkie i chrupiące, a do tego proste dodatki: wędzony boczek, ser rokpol, pieczarki, ser mozzarella...
składniki: 1 szkl. mąki, 1 łyżka oliwy, 1 opakowanie suchych drożdży, 1 płaska łyżeczka drobnego cukru, 1/2 łyżeczki soli, ciepła woda
dodatki: biały ser mozzarella, 3 plasterki pokrojone w paseczki sera żółtego, łyżka pokruszonego sera rokpol, 4 porozrywane na części plastry boczku wędzonego, 1 pokrojona pieczarka, 40g koncentratu pomidorowego, szczypta czosnku granulowanego, 4 posiekane listki bazylii, 2 łyżki oliwy
wykonanie: Piekarnik rozgrzewamy do 250 stopni. W misce zagniatamy składniki na ciasto, formujemy kulę, na chwilkę odstawiamy. W tym czasie w miseczce mieszamy koncentrat, 2 łyżki oliwy, czosnek, posiekane listki bazylii lub robimy sos pomidorowy do pizzy według tego przepisu. Odstawione ciasto spłaszczamy na blacie i rozwałkowujemy na cienki okrągły placek. Przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, który wcześniej lekko smarujemy oliwą. Ciasto smarujemy sosem pomidorowym, na którym układamy ser żółty, boczek, ser rokpol, ser mozzarella oraz pieczarki. Całość lekko skrapiamy oliwą i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na max. 10 minut.
Jestem ogromną fanką klopsików, pulpecików... To jedzenie, które byłabym w stanie zjeść łyżką z garnka, póki nikt nie widzi :) jednakże metody Makłowicza nie wdzierają się szturmem do mojej kuchni i jednak podane na talerzu nie dość, że wyglądają lepiej to i jak smakują!
Poniższe klopsiki to mimo wszystko raczej klopsy, które bardzo szybko powstawały formowane za pomocą łyżki do lodów...
wykonanie: W misce łączymy mięso, ricottę, jajo, bazylię, cebulę, czosnek oraz przyprawy. Za pomocą łyżki do lodów formujemy kule z mięsa. W płaskim garnku rozgrzewamy masło i obsmażamy klopsiki. Kiedy zaczną się rumienić, dodajemy do zawartości garnka pomidory z puszki, jeżeli całe to rozdrabniamy je widelcem oraz listki laurowe i ziela angielskie. Gotujemy przez 15 minut na wolnym ogniu, podlewając bulionem. Następnie w miseczce mieszamy koncentrat pomidorowy z mąką, podlewając sosem z garnka i dokładnie mieszając - masę pomidorową przelewamy do zawartości garnka. Całość lekko mieszamy. Gotujemy jeszcze przez 15 minut na wolnym ogniu aż sos ładnie zgęstnieje.
Bardzo często spotykam się z makaronem podawanym z pesto bazyliowym, pesto rosso, rzadko natomiast widuję przepisy z pesto mediterraneo, czyli pesto śródziemnomorskim.
składniki: 1/2 opakowania makaronu spaghetti
składniki na pesto mediterraneo: 1/3 szkl. suszonych pomidorów z oliwy, 1 ząbek czosnku, 1 upieczona papryka, 1/2 szkl. startego parmezanu, 2 łyżki sera ricotta, 1/3 szkl. oliwy aromatyzowanej ostrą papryką, sól, pieprz do smaku
wykonanie: Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Składniki na pesto prócz parmezanu wrzucamy do blendera i dokładnie miksujemy. Parmezan pod koniec za pomocą łyżki łączymy z powstałą masą. Ugotowany makaron mieszamy z porcją pesto i gotowe :)
Lubię proste dania, w szczególności te makaronowe. Jeszcze wczoraj w oczy wpadł mi makaron farfalle i pomyślałam, że całkiem dobrze mógłby się skomponować z sosem pomidorowym z dodatkiem sera rokpol, marchwi i pieczarek - nie myliłam się.
składniki: 1/2 opakowania makaronu farfalle, 1/2 małej cebulki, 1/2 małej marchwi, 2 pieczarki, 3 plastry sera Rokpol, 40g koncentratu pomidorowego, 2 łyżki gęstej śmietany 30%, sól i pieprz - po szczypcie, 1/3 łyżeczki imbiru, koperek do posypania, 1/2 łyżki masła + 1/2 łyżki oliwy
wykonanie: Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. W głębokiej patelni lub płaskim garnku rozgrzewamy masło z oliwą i podsmażamy posiekaną cebulkę, starte na grubych oczkach marchew oraz pieczarki. Kiedy pieczarki lekko się podduszą dodajemy ser rokpol, możemy podlać zawartość patelni 4 łyżkami wody z gotującego się makaronu, mieszamy. Kiedy ser prawie się rozpuści dodajemy koncentrat oraz śmietaną- mieszamy. Całość doprawiamy solą, pieprzem oraz imbirem. Ugotowany makaron dodajemy do powstałego sosu, dokładnie łączymy. Farfalle z sosem podajemy posypane posiekanym koperkiem oraz pokruszonym serem rokpol.
Jakiś czas temu, kiedy w kinach pojawił się film "To skomplikowane", nie spodziewałam się, że stanie się on moją inspiracją kulinarną. Jednakże film wypełniony jest wątkami związanymi z kuchnią, miłością do jedzenia, że ciężko byłoby mi przejść obok tego faktu obojętnie. Ogromne wrażenie wywarły na mnie jednak wspaniałe lody lawendowe, które swoim intensywnym smakiem potrafią zaskoczyć niejednego... ;)
wykonanie: W garnku z grubym dnem gotujemy kremówkę z niesłodzonym mlekiem oraz lawendą i ekstraktem waniliowym. W misce miksujemy żółtka wraz z cukrem na puszystą masę. Kiedy masa będzie gotowa, kremówkę z mlekiem, lawendą oraz ekstraktem odcedzamy na sicie aby nie pozostawić kawałków lawendy i wlewamy małym strumieniem do masy jajecznej, którą w tym czasie nadal miksujemy - odstawiamy do ostygnięcia. Przelewamy do docelowego pojemnika, przykrywamy i wstawiamy do zamrażalnika. Po około 6-7h zaczynamy masę miksować i tak co godzinę. Kiedy masa stanie się jednolita pozostawiamy do całkowitego zamrożenia, a na koniec... cieszymy się smakiem domowych lodów (przed podaniem warto wystawić lody na kilka minut na szafkę będą się wówczas łatwiej formować)
zdjęcie z sieci
A kto jeszcze nie oglądał filmu - naprawdę zachęcam! Przyjemna komedia romantyczna :)
Upał na dworze nie zna litości! Nie przyszłoby mi nawet do głowy gotować dzisiaj cokolwiek co mogłoby spowodować, że czułabym się ciężko i jedyne marzenie jakie by mnie wówczas dopadło to drzemka. Zamiast tego, korzystając z pogody, zażywałam kąpieli słonecznej na balkonie, w międzyczasie przygotowując szybką, smaczną i orzeźwiającą bruschettę!
Pochodzenie włoskiej bruschetty datuje się na około XV wiek. We Włoszech przygotowywana jest na specjalnym grillu "brustolina". Najczęściej serwowana jest w formie drobnej przekąski, poprzedzającej danie główne.
składniki: 5-6 kromek ciemnego pieczywa lub jeżeli ktoś woli to bagietka pokrojona po ukosie, oliwa z oliwek, 2 mięsiste pomidory malinowe, mały pęczek szczypiorku, 2 ząbki czosnku, szczypta soli, szczypta świeżo mielonego pieprzu, kilka kropli oliwy aromatyzowanej czosnkiem, bazylią oraz suszonymi pomidorami, dodatkowo świeże liście bazylii lub, tak jak u mnie, szpinaku
wykonanie: Pieczywo nacieramy jednym ząbkiem czosnku, skrapiamy oliwą i wstawiamy na chwilę do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni - czekamy aż zacznie się lekko przypiekać. Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skóry - kroimy w kostkę i wrzucamy do miski. Do naczynia dodajemy również posiekany szczypiorek oraz ząbek czosnku, a także szczyptę soli, pieprzu oraz kilka kropli oliwy aromatyzowanej. Całość dokładnie mieszamy i wstawiamy do lodówki aby pomidorki się schłodziły. Na podpieczone pieczywo wykładamy posiekane pomidory, ozdabiamy listkiem bazylii lub szpinaku.
Wszystkie przepisy oraz zdjęcia podane na stronie są wykonane przeze mnie na potrzeby bloga. Bardzo proszę o nie kopiowanie z uwagi na ustawę o prawach autorskich zawartą w: Dz.U.1994 Nr 24 poz. 83