Poświąteczny chillout

14:27 Monika Chrzanowska 17 Comments

Odnoszę wrażenie, że tegoroczne święta spowodowały u mnie jakieś spore zmiany, do których zresztą od dłuższego czasu dążyłam. Przygotowania do świąt, mnóstwo jedzenia, wszystko to spowodowało, że w mojej głowie na nowo urosła myśl, że warto może w końcu się zawziąć i zadbać troszkę o siebie. I jak do tej pory nie miałam najmniejszej chęci na diety czy cokolwiek związanego ze słowem odchudzanie to nagle, jak za pstryknięciem palca, wszystko się zmieniło i z dnia na dzień, czyli prosto po świętach narzuciłam sobie dietę i postanowiłam zadbać o swój i tak już dobrze podniesiony cholesterol. Początkowo bałam się, że będę czuła się głodna, zmęczona i co gorsze zniechęcona ale bardzo pozytywnie zaskoczyłam samą siebie - czuję się rewelacyjnie! I co w tym najbardziej zaskakującego, mam w sobie nadprogramowe pokłady energii, które z chęcią spożytkowałabym w jakiś ciekawy sposób. Być może jest to czas aby zadbać również o swoją kondycję? :)
W każdym razie jestem z siebie dumna. Z tego, że już drugiego dnia nie skusiłam się na nic co wykraczałoby poza moją dietę i z tego, że się w ogóle zawzięłam. Mam nadzieję, że wytrwam a cel jest wart tego całego zachodu...
A póki co czas na relaks... W końcu jest sobota :)

W tle Lana Del Rey.


17 komentarzy:

  1. No to super, że tak się wszystko układa :)
    Lana Del Rey - uwielbiam jej ostatnie piosenki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super to mało powiedziane! Naprawdę jestem w szoku, bo chyba ponad 8 miesięcy ze sobą walczyłam żeby może trochę chęci złapać na to odchudzanie itd. Było bardzo ciężko się zmotywować :) A wiadomo, im bardziej człowiek jest z siebie zadowolony tym bardziej ma ochotę walczyć i mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć to co sobie wymyśliłam! :) A piosenki Lany bardzo klimatyczne :)

      Usuń
  2. W takim razie polecam zumbę. Próbowałam różnych rodzajów ćwiczeń i typów aktywności, i tylko zumba mnie nie zniechęciła, a wręcz przeciwnie - z chęcią ćwiczę coraz więcej.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za dietę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś do przemyślenia :) Ale Twoja propozycja brzmi bardzo dobrze :)

      Usuń
  3. To dobry czas na postanowienia:) życzę wytrwałości w diecie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że te przednoworoczne będą silniejsze od tych noworocznych :) Jedna pokusa przezwyciężona w postaci dojadania po świętach więc teraz chyba tylko z górki... ;)

      Usuń
  4. było warto dla przypływu tej drogocennej życiowej energii/nie tylko dla ciała,ale i ducha!:)
    biorę przykład,a co!

    pozdrawiam!
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, w takim razie trzymam kciuki i za Ciebie :)

      Usuń
  5. No to 3-mam kciuki! :D
    Ja tez sie musze za siebie wziac bo moja kondycja ostatnio bardzo ucierpiala. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to wzięcie się za siebie trwało bardzo długo ale naprawdę nie warto zwlekać ;)

      Usuń
  6. Oby cię tylko nie zniechęciła chwilowe zastoje wagi itp. ale trzymam kciuki, żeby twoja silna wola zwyciężała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te przestoje martwią mnie najmniej, bo już kiedyś się z nimi zmierzyłam i wiem, że da się je przetrwać :) martwię się tylko skąd ja wezmę tyle pieniędzy aby uzupełnić szafę nowymi mniejszymi ubraniami ;) :P

      Usuń
  7. I oby tak dalej :)) Początki są najgorsze, a Tobie już tak świetnie idzie, więc sukces gwarantowany :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Też postanowiłam, że znowu zacznę coś ze sobą robić, bo mnie moje fałdki zaczynają niepokoić ;) Zobaczymy, co z tego będzie.

    Też mogę polecić zumbę - naprawdę świetna zabawa - i mówię to ja, mol książkowy, który za jedyną formę akceptowalnej aktywności uważa spacery z psem ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...